środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 40.

~A Few Days Later~
[Hana]
Razem z Mią wyszłyśmy ze szpitala dwa dni temu. Uległam mojemu ukochanemu i zgodziłam się zamieszkać u państwa Gotze. Zajęłam dawny pokój Mario, który mieści się najdalej od sypialni jego rodziców. Z jednej stromy to dobrze, bo Mia nie będzie im przeszkadzała, ale z drugiej strony jest to pokój tuż przy pokoju Felixa.
-Hana mogę na chwile ?
-Pewnie, wchodź - uśmiechnęłam się do Leny - co tam ?
-Stabilnie - westchnęła - gdzie Mia ?
-Na dole z babcią
-Fajnie
-Stało się coś ?
-Myślę, że Felix chce mnie rzucić
-Lena - powiedziałam zdziwiona - na pewno tylko Ci się zdaje
-Nie wydaje mi się - wybuchła płaczem
-Nie płacz - przytuliłam ją - na prawdę jesteś dla niego ważna
-Już nie jest tak jak dawniej
-To znaczy ? - zmarszczyłam brwi
-Widywaliśmy się codziennie, chodziliśmy na spacery, do kina, ja przychodziłam tutaj, a on do mnie. A teraz jak przyszłam to powiedział mi tylko "cześć" i nawet na mnie nie spojrzał
-Gdzie on jest ?
-Na dole
-Co on tam robi ?
-Nie wiem - wzruszyła ramionami
-Pójdę tam i sprawdzę
-Dobrze - jęknęła
Powoli zeszłam po schodach i zajrzałam do salonu. Mama Mario czytała gazetę, a Felix siedział z moją córką. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że brat mojego ukochanego olał swoją dziewczynę dla Mii. Nie chciałam ani zburzyć związku Leny i Felixa ani nie czuje się tu tak dobrze jak w domu.
Wróciłam na górę i zaczęłam pakować nasze rzeczy.
-Co robisz ?
-Pakuje się
-Dlaczego ?
-Lepiej będę się czuła w domu
-Pomóc Ci ?
-Jeżeli chcesz
Wspólnie spakowałyśmy wszystkie moje i Mii rzeczy. Ja przebrałam się w jakieś lepsze ciuchy i razem poszłyśmy na dół.
-Felix - zwróciłam się do najmłodszego z braci Gotze
-Tak ?
-Moglibyście z Fabianem zanieść z pokoju Mario wszystkie torby do mojego auta ?
-Po co ?
-Wracamy z Mią do domu
-Ale ...
-Dlaczego Hano ? - przerwała mu pani domu - źle Ci tutaj ?
-Nie nie, ja po prostu lepiej będę się czuła w swoim domu
-Może jeszcze zmienisz zdanie ?
-Przykro mi - skrzywiłam się - ale możecie nas odwiedzać kiedy chcecie
-W porządku
Wzięłam Mie na ręce, włożyłam ją do nosidełka i przykryłam kocykiem.
-Jedziesz ze mną Lena ?
-A mogę ?
-Pewnie, zawieźć Cię do domu ?
-Byłoby miło
-To jeźdźmy
Pożegnałam się z państwem Gotze, przypięłam nosidełko w samochodzie i odjechałyśmy
-Ile się znacie z Mario ?
-Rok - zaśmiałam się - na prawdę to jest krótko wbrew pozorom i czasem w to wszystko nie wierze
-Wszystko szybko, ale przynajmniej jesteś szczęśliwa
-Jestem, to prawda
-Idealne życie, co ?
-O nie ! - wybuchłam niepohamowanym śmiechem - na pewno nie jest idealnie
-Tak się wszystkim wydaje - puściła mi oczko
-Wiem - skrzywiłam się - wszystkim wydaje się, że jest idealnie, że się nie kłócimy, ale w nas jest tak jak u każdego. Bywają ciche dni, kłótnie, spiny no i nieporozumienia też
-Chyba nie ma związku bez nieporozumień
-Oj masz racje
-Kto jest bardziej zazdrosny u Was ?
-Zdecydowanie Mario
-Na prawdę ? - zachichotała
-Ja w ogóle nie jestem zazdrosna
-Jasne
Podwiozłam dziewczynę pod sam dom, pożegnaliśmy się i odjechałam w swoją stronę. Akurat jak parkowałam w garażu to Mia obudziła się z głośnym płaczem. Szybko wzięłam ją na ręce i weszłam do domu. Usiadłam w salonie na kanapie, rozpięłam bluzkę i nakarmiłam ją. Mia jak to ona zanim jeszcze skończyła jeść to już zasnęła. Zaniosłam ją do jej pokoiku, włożyłam ją do łóżeczka i uruchomiłam elektroniczną nianie. Powoli wypakowałam wszystkie nasze rzeczy z bagażnika, część dałam do prania, a część ułożyłam w garderobie. Dobrze być znowu w domu.
Zmęczona położyłam się do łóżka, żeby chociaż trochę odpocząć. Przymknęłam oczy, ale zaraz je otworzyłam, bo mój telefon oznajmił przyjście nowej wiadomości. Niechętnie wzięłam telefon do ręki i odebrałam sms. Był od mojego chłopaka.

"Wejdź na Skype"

Teraz ? Serio ? Akurat jak chciałam się zdrzemnąć ? Ugh !
Włączyłam laptopa, zalogowałam się na Skype i poczekałam chwile, aż w końcu Mario do mnie zadzwonił. Szybko odebrałam i uśmiechnęłam się na jego widok
-Hej
-Cześć kochanie - posłał mi uśmiech
-Rozumiem, że masz wolną chwile ?
-Tak - westchnął
-Co tam ?
-Nudy - zaśmiał się - a co u Was ?
-Wszystko w porządku
-Jak moja córa ?
-Śpi - westchnęłam
-Rozmawiałem z mamą. Czemu wróciłaś do domu ?
-Po prostu tu się lepiej czuje
-Ona bardzo to przeżyła
-Przecież może nas odwiedzać kiedy chcesz
-Hana nawet nie wiesz jak cieszyła się, że z nimi mieszkałyście
-Mieszkałam tam niecałe dwa dni, a po za tym to i tak nie potrwałoby długo, bo przecież jak wrócisz to bym ja też bym wróciła, tylko to przyspieszyłam. Jest mi przykro, ale tu czuje się jak w domu, a nie u Twoich rodziców. Owszem bardzo mi pomagali, ale rzadko miałam Mię tylko dla siebie
-Powinnaś się cieszyć, że po porodzie możesz odpocząć
-I cieszę się - westchnęłam
-Mama pytała czy do mojego powrotu może z Tobą zamieszkać - powiedział ostrożnie, a ja ze zdziwienia otworzyłam szeroko oczy
-To nie jest dobry pomysł, przykro mi Mario
-Kochanie będziesz miała dodatkową pomoc
-Na razie sobie radzę, a jak będę potrzebowała pomocy to do niej zadzwonię
-To tylko jakiś czas
-Jeżeli dojdziecie do finału to ponad miesiąc
-Szybko zleci, a po za tym Mistrzostwa się jeszcze nie zaczęły, więc nie wiadomo jak daleko zajdziemy
-Moja odpowiedź brzmi nie. Lubię i szanuje Twoich rodziców, nie zamierzam ich odciągać od Mii, ale zrozum, że nie mam ochoty mieszkać w naszym domu z Twoją mamą. Jest cudowna i na pewno by mi bardzo pomogła, ale nie będę się z tym czuła komfortowo
-Czyli mam jej odmówić ?
-Tak
-A jak Twoim zdaniem mam to zrobić ?
-Nie wiem - wzruszyłam ramionami - powiedz jej, że mogą nas odwiedzać, ale jej przeprowadzka to kiepski pomysł. Swoją drogą ucierpieliby na tym Twoi bracia i tata
-Okej, coś wymyślę
-I proszę zasugeruj jej delikatni, żeby nie przychodziła tu codziennie
-Hana - spojrzał na mnie zdziwiona - chyba żartujesz ?
-Mario na prawdę chce, żeby nas odwiedzali, ale boje się, że będą tu siedzieli codziennie po kilka godzin
-Co jest nie tak z moimi rodzicami ?!
-Źle nie zrozumiałeś - westchnęłam - nie przeszkadzają mi, wiem, że Mia to jak na razie ich jedyna wnuczka, ale ja też potrzebuje przestrzeni
-Dobrze - przeczesał ręką włosy - zobaczę co da się zrobić
-Dziękuje - uśmiechnęłam się
Widziałam, że chłopak chce coś powiedzieć, ale usłyszałam dzwonek do drzwi, więc poderwałam się z łóżka, żeby nie obudziło Mii
-Nie rozłączaj się, zaraz wracam
-Okej - usłyszałam jak wychodziłam z sypialni
Zbiegłam ze schodów na dół, podeszłam do domofonu i otworzyłam furtkę, bo był to kurier
-Dzień dobry - otworzyłam mu drzwi
-Witam - uśmiechnął się - mam przesyłkę dla pani Becker i pana Gotze
-Tyle, że nic nie zamawialiśmy
-Mam tu napisane państwa nazwiska - wzruszyła ramionami - odbierze pani ?
-Tak oczywiście, czy mam coś zapłacić ?
-Nie nie, jest już opłacona
-W porządku
-Proszę - podał mi niewielkie pudełko
-Dziękuje bardzo
-Miłego dnia
-Wzajemnie
Wypuściłam go z naszej posesji, a następnie razem z pudełkiem ruszyłam z powrotem do sypialni
-Zamawiałeś coś ? - spojrzałam na ekran
-Nie - pokiwał przecząco głową
-Dziwne
-Otwórz
-No już już
Odpakowałam paczkę, wyjęłam z niej z niej kilka markowych, ładnych, dziecięcych ubranek i kartkę z życzeniami z okazji narodzin dziecka
-Może to od Twoich rodziców
-Nie, wątpię
-Czytaj
-Dużo szczęścia i zdrowia dla Maleńkiej Istotki, która właśnie przyszła na świat oraz gratulacje dla Młodych Rodziców. Życzy Ann - dokończyłam zdziwiona
-Ann ?!
-Ludzie się zmieniają
-Jasne, trzeba jej to odesłać
-Oj daj spokój, chciała dobrze
-Nie broń jej
-Nie bronię - oburzyłam się - nie ma tu nic co mogłoby sprawić nam przykrość
-Rozumiem, ale akurat moja była ?
-Przysłała to kurierem, a nie przyszła osobiście, więc jest dobrze
-Jeszcze tego by brakowało
-Ubranka mają metkę, są nowe, a nawet jest paragon jakbyśmy chcieli zwrócić albo oddać, więc po co się ciskasz ? - zaśmiałam się
-Może dała paragon, żebyśmy oddali jej kasę ?
-Jesteś okropny - jęknęłam
-Tak tylko myślę
-To nie myśl za dużo
-Wyglądasz na zmęczoną
-Miałam się zdrzemnąć, ale napisałeś
-To może pogadamy wieczorkiem ?
-Bardzo chętnie
-Do usłyszenia - posłał mi buziaka
-Paa, kocham Cię
-Ja Ciebie też - uśmiechnął się
~July 13, Rio de Janeiro - Stadium~
Drużyna mojego ukochanego doszła do finału. Dzisiaj grają mecz o wszystko. Dzięki pomocy trener udało się załatwić dla mnie bilety w strefie vipowskiej, w której jestem razem z Mią. Oj wahałam się, ale w końcu mnie przekonali. Założyłam Mii tzw. tłumiki czyli inaczej słuchawki ochronne, są duże i mała wygląda w nich komicznie, ale mam pewność, że nic nie słyszy. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo śpi jak zabita, a hałas na stadionie jest ogromny. Mam na sobie czarne szorty i koszulkę mojego ukochanego zresztą jak większość WAG's.
Początki meczu nie były zadowalające. Martwiłam się, że Mario nie gra, ale wierzyłam, że jeszcze wejdzie.
Walka zacięta, każda z drużyn walczyła o to, aby odebrać rywalom piłkę. Argentyna miała kilka niewiarygodnie dobrych akcji przez co kibice reprezentacji Niemiec wstrzymywali oddech. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie zdobyła prowadzącego gola. Po piętnastu minutach przerwy piłkarz weszli z powrotem na boisko. Nie zdążyłam wypatrzeć czy Mario wszedł, bo ktoś usiadł obok mnie na miejscu, które dotychczas było wolne.
-Witaj piękna - usłyszałam
-Marco - przytuliłam blondyna
-Pozwolisz, że usiądę obok Ciebie
-Pewnie - uśmiechnęłam się
-Pogadamy potem, co ?
-No raczej, w końcu mecz się zaczął - zaśmiałam się
Oglądaliśmy w skupieniu, próbowałam swoimi myślami pomóc chłopakom, tak bardzo pragnęłam, żeby coś strzelili.
-Czemu Mario nie wchodzi ?!
-Trener da mu szanse
-Kiedy ? - westchnęłam
-Cierpliwości Hana
-Jest już 60 minuta
-Wiem - skrzywił się
Marco miał racje, w 88 minucie mój ukochany wszedł na boisko zastępując Miroslava Klose. Do końca drugiej połowy nic się nie działo ! Dalej było 0:0 ! Sędzia zarządził dogrywkę, a wcześniej krótką przerwę.
-Nie wierze - jęknęłam
-Wyluzuj się - Reus posłał mi uśmiech - na pewno im się uda. Mają całą dogrywkę
-Łatwo powiedzieć
-Jak Mia ? - zmienił temat
-Nakarmiłam ją tuż przed meczem i po kilku minutach od rozpoczęcia meczu zasnęła
-Pewnie niedługo się obudzi
-Szczerze w to wątpię, bo przez zmianę czasu i w ogóle mało spała, a po za tym dla niej teraz normalnie byłby wieczór
-Faktycznie. To lepiej dla Ciebie teraz
-Teraz tak - uśmiechnęłam się
Rozpoczęła się dogrywka. Byłam coraz bardziej zdenerwowana, martwiłam się jak nigdy. W duchu modliłam się, żeby chłopcy wygrali. Nagle cały stadion wstrzymał oddech. 113 minuta Andre Schuerrle podanie do Mario Gotze. Mario oddaje strzał i perfekcyjnie wbija piłkę do siatki ! GOOL ! 1:0 dla reprezentacji Niemiec. Z naszego miejsca niestety trudno było szybko dostać się ma murawę, więc po prostu im się przyglądałam z radością.
-Chcesz do nich zejść ?
-Jasne, tylko to będzie trudne
-Zejdziemy dołem
-To znaczy ?
-Korytarzami i wyjdziemy tam gdzie zawsze piłkarze wchodzą
-Jesteś pewien, że tak można ?
-Oczywiście
-To chodźmy
-Wezmę nosidełko - uśmiechnął się i przejął ode mnie Mię

*****
DO KOŃCA OPOWIADANIA ZOSTAŁO 5 ROZDZIAŁÓW + EPILOG !!!

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 39.

~June~
[Hana]
Zaczął się czerwiec, po jutrze mam termin porodu, ale od kilku dni leże w szpitalu. Mario jest na zgrupowaniu, dzwoni kilka razy dziennie, ale nie wie o moim pobycie w klinice. Codziennie odwiedzają mnie rodzice Mario, Felix z Leną, Ania z Lewym, bo jeszcze są w Dortmundzie. Dzisiaj jest niedziela, prawie nic się nie dzieje i strasznie mi się nudzi. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wyglądam jak ciężarówka i nie mogę wstawać.
-Hej - do mojej sali weszła dziewczyna Felixa
-Cześć - uśmiechnęłam się
-Jak się masz ?;
-Nudzę się strasznie
-Masz wszystko czy może Ci coś kupić ?
-Nie spokojnie
-Niedługo urodzisz i zabierzemy Cię stąd
-Tęsknie za łóżkiem i Mario
-Łóżko niedługo ostaniesz, ale z Mario może być problem
-Witaj Brazylio - zaśmiałam się
-Polecisz ?
-Tak, myślę, że tak
-On jest pewnie niepocieszony, że teraz go tu nie ma
-Chciałby zobaczyć córkę
-Oni są jeszcze w Niemczech ?
-Jeszcze tak
-Rozumiem
-A gdzie Felix ?
-Na zakupach z mamą, ale niedługo powinni być
-Ne masz o robić w taki ładny dzień ?
-Mam, ale wolałam Cię odwiedzić
-Dziękuje - posłałam jej uśmiech
Zaczęło nam się nudzić, więc wzięłyśmy mojego laptopa i włączyłyśmy jakiś film. Minął za szybko, a po za tym już go chyba kiedyś oglądałam z Anią.
-Dzień dobry - ujrzałam uśmiechniętą Sabine Gotze
-Dzień dobry, miło panią widzieć
-Jak się czujesz moja droga ?
-Dobrze, dziękuje
-Hej piękna - Felix pocałował mnie w policzek
-Dziękuje - wzięłam od niego kwiaty
-Cala przyjemność po mojej stronie
-Rozmawiałam z Mario -zaczęła jego mama - martwi się o Ciebie
-Gadałam z nim wczoraj wieczorem - zaśmiałam się
-Kocha Cię i martwi się - uścisnęła moją dłoń - może trzeba mu powiedzieć, że leżysz już w klinice
-Nie lubię go okłamywać - skrzywiłam się - ale go znam i nie chce go bardziej martwić
-Mój syn ma szczęście, że Cie spotkał
-Bez przesady - zarumieniłam się
-Zaraz wracamy - Lena złapała Felixa za rękę i razem wyszli z sali
-Jest niedziela, nie musi pani tu ze mną siedzieć - uśmiechnęłam się - zresztą Ania ma wpaść
-Obiecałam mojemu synowi, że się Tobą zajmę
-Mam tu świetną opiekę
-Mario chciał, żebyś dobrze się tu czuła
-Wiem, ale to dużo pieniędzy
-On o tym nie myśli
-Niestety
Około 11 przyszła pani Lewandowska, a mama Mario, Felix i jego dziewczyna wyszli. Ania przyniosła mi trochę zdrowych słodyczy i jakieś koktajle.
-Od kogo dostałaś takie piękne kwiaty ?
-Od Felixa
-Och to miło z jego strony
-Tak to prawda
-Jak Mia ?
-Spokojna
-Tęskni za tatą - puściła mi oczko
-Nie tylko ona - westchnęłam
-W takim razie bardzo się cieszę, że jestem z Robertem tutaj
-Aniu i ta być z nim poleciała
-Kochana moja możesz lecieć do niego, jestem pewna, że daleko zajdą
-Wyobrażasz sobie niemowlę na stadionie pełnym ludzi ?
-Nie za bardzo - zaśmiała się
-No właśnie, dlatego polecę, ale nie wiem czy będę na stadionie
-Rozumiem
-Jakbyś mi powiedziała rok temu, że będę miała dziecko to bym Cię wyśmiała
-Ale niczego nie żałujesz ?
-Może wyjazdu do Barcelony - zamyśliłam się
-Poznałaś fajnych ludzi
-tak to prawda, ale zraniłam Maro
-Za bardo Cię kocha, żeby Ci tego nie wybaczyć
-Wiem ja też go kocham
-Pójdę do toalety - podniosła się z miejsca - zaraz wracam
-W porządku - uśmiechnęłam się
Kobieta wyszła, a ja wzięłam do ręki telefon weszłam w wiadomości i wystukałam szybką wiadomość do mojego ukochanego
"Tęsknimy za Tobą kochanie :*"
Wiedziałam doskonale, że Mario mi nie odpisze, bo pewnie ma teraz trening albo jest gdzieś z drużyną
-Jestem - Healthy z powrotem usiadła obok
-Cieszę się
-Jakoś zbladłaś, wszystko ok ?
-Oczywiście, że tak
-Mogę zawołać lekarza
-Oj Aniu nic mi nie jest
-Martwię się o Ciebie - skrzywiła się
-Wiem, ale nie ma powodu
-Chcesz rodzić naturalnie ?
-Yhmm - pokiwałam twierdząco głową - Aniu mogę Cię o coś prosić ?
-Pewnie
-Będziesz ze mną ? No wiesz przy porodzie
-Jeżeli tego chcesz - przytuliła mnie
-Dziękuje - wyszeptałam
-Moja mała Hana nie jest już mała
-Spadaj - zaśmiałam się
-Nie zamierzam - prychnęła
Nagle poczułam silny ból i chyba odeszły mi wody.
-Ania
-Hmm ?
-Zaczęło się
-Już ? Teraz ?
-Tak - wykrztusiłam - pójdziesz po lekarza ?
-Pewnie, za chwile wracam - wybiegła z sali
Po jakimś czasie zabrali mnie na porodówkę. Ania miała zaraz dojść, tylko musiała się przebrać i poinformować resztę
-Zadzwoń do Mario - zawołałam
Przez ponad 7 godzin rodziłam bez znieczulenia w towarzystwie Ani, która trzymała się dużo lepiej ode mnie. Oczywiście kilka razy jej się dostało, miażdżyłam jej dłoń, ale ona była twarda i nawet na moment mnie nie zostawiła. W końcu o 18:44 urodziłam zdrową dziewczynkę. Mia Gotze urodziła się ważąc 2750 g i mierzyła 51 cm. Jak tylko ją zobaczyłam to się popłakałam. Na chwile dali mi ją na ręce, a potem ją zabrali. Zawieźli mnie do mojej sali, pielęgniarka powiedziała, że mogę się zdrzemnąć, a jak przywiozą małą to mnie obudzi. Nie było mi jednak dane zasnąć, bo do mojej sali weszli rodzice Mario, Fabian, Felix z Leną i państwo Lewandowscy.
-Dobrze się spisałaś
-Dziękuje, przez cały czas tu byliście ?
-Tak
-To bardzo miłe
-Żaden problem
-Aniu - zwróciłam się do przyjaciółki - bardzo Ci dziękuje, że tam ze mną byłaś
-Byłaś dzielna - posłała mi uśmiech
-Hana zawsze jest dzielna - usłyszeliśmy
Z wrażenia usiadłam wyprostowana, a wszyscy się odsunęli. Przede mną stał uśmiechnięty Mario z bukietem czerwonych róż i powoli się do mnie zbliżył. Odłożył kwiaty na bok, a potem mnie przytulił delikatnie, ale ja wtuliłam się w niego najmocniej jak potrafiłam i zaczęłam cicho płakać. Reszta dyskretnie opuściła moją sale, więc zostaliśmy sami
-Co Ty tu robisz ?
-Myślisz, że mogłoby mnie tu nie być w dniu narodzin mojej córki ?
-A trener i drużyna ?
-Muszę wrócić dzisiaj w nocy - skrzywił się
-Mimo wszystko dziękuje, że tu jesteś
-Cała przyjemność po mojej stronie - delikatnie mnie pocałował
-Kocham Cię - posłałam mu uśmiech
-Widziałaś ją ?
-Tak, ale przez chwile
-Pewnie zaraz ją przywiozą
-Mam nadzieje
-Szkoda, że nie mogłem tam z Tobą być i trzymać Cię za rękę
-Ja też żałuje, ale Ania dała radę
-Dobrze, że nie byłaś sama
-Wiesz jaka jestem głupia ? - cicho się zaśmiałam - odmówiłam znieczulenia
-Żartujesz ?
-Nie - pokręciłam przecząco głową
-Jestem dumny - pocałował mnie w czoło
Kilka minut później jedna z pielęgniarek przywiozła nam naszą śliczną, malutką córeczkę. Delikatnie wzięłam ją na ręce, a piłkarz położył się obok i mnie objął. Mia na dosłownie kilka sekund otworzyła oczy, a potem je zamknęła i ziewnęła.
-Jest śliczna - szepnęłam
-Taka malutka
-Jest podobna do Ciebie
-A moim zdaniem pół na póło
-Dobre geny - pocałowałam go w policzek
-Możemy ? - do pomieszczenia zajrzeli nasi przyjaciele i rodzina
-Tak, oczywiście
-Ładną zrobiłem niespodziankę synku
-To dzięki Ani, ona d mnie zadzwoniła, że Hana rodzi
-Jest cudowna - rozczuliła się nad wnuczką
-Mogę ? -spytała Ania
-Pewnie - podałam jej dziewczynkę
-Pasuje Ci - zauważył mój chłopak
-Bez przesady - zaśmiała się
-Hana pewnie jesteś zmęczona - powiedziała p;ani Gotze
-Trochę tak - westchnęłam -potem odpocznę
-Jak już jesteśmy tu wszyscy zainteresowaniu - zaczął Mario - to może się dowiem czemu nie wiedziałem o tym, że Hana od kilku dniu jest już w klinice ?
Spojrzałam na niego zdziwiona, ale jednocześnie trochę przestraszona
-Nie było okazji - próbowała nas bronić jego mama
-Za często gadaliśmy tak ? - ironizował
-Mario to moja wina - popatrzyłam mu w oczy - wiesz, że nie lubię Cię okłamywać, ale nie chciałam Cię też martwić. Miałam świetną opiekę, a Ty na prawdę nie mogłeś przez cały czas martwić się o nas. Jeżeli chcesz się na kogoś złościć to tylko i wyłącznie na mnie, ale proszę odpuść. Nic mi nie groziło, chodziło tylko o to, żeby dmuchać na zimne.
-W porządku, chodź tutaj - rozłożył ręce, a ja się do niego przytuliłam
-Przepraszam - szepnęłam prawie niedosłyszalnie
-Skąd wiedziałeś ? - zagadał Felix
-Zapomnieliście chyba, że dziennikarze interesują się nie tylko mną, ale też Haną
-Nie pomyślałam - westchnęłam
-Domyśliłem się
-Ważne, że wszystko się wyjaśniło - powiedział jego ojciec
-Marco kazał Was pozdrowić i dziękował za życzenia urodzinowe
-Dobrze, że sobie o nich przypomniałam - zachichotałam
Niedługo później pielęgniarka zabrała Mię i wyprosiła wszystkich oprócz Mario. Znowu zostaliśmy sami, ale wiedziałam, że piłkarz niedługo będzie się zbierał, bo ma samolot
-Już za Tobą tęsknie, wiesz ?
-Wiem, ja też będę tęsknił
-Przylecę do Brazylii z małą
-Kiedy ?
-Jak będziecie w fazie pucharowej
-Warunek ciężki do spełnienia
-Ja w Was wierze - pocałowałam go
-Dziękuje
-Nie ma za co
-Ale ja dziękuje i za Mię - szepnął m,i do ucha
-Kocham Cię - wtuliłam się w niego
-Wygramy, wrócę do Was i już Was nie zostawię
-Mam nadzieje - uśmiechnęłam się
-Wracasz do domu ?
-Chyba, chociaż Twoi rodzice zapraszali do siebie
-Skorzystaj
-Zobaczymy
Po 21 Mario wyszedł, a ja położyłam się, przykryłam i bardzo szybko odpłynęłam. To był zaskakujący dzień.

piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 38.

[Hana]
~A Few Days Later~
Obudziłam się pierwsza, ale jak chciałam wstać to Mario się obudził.
-Hej - uśmiechnął się
-Cześć
-Uciekasz mi ?
-Pić mi się chce - zachichotałam
-Przyniosę Ci
-Dam radę - pocałowałam go - ale bardzo Ci dziękuje
-Mamy jakieś plany na dziś ?
-Nie planowałam nic
-Może odwiedzimy moich rodziców ?
-Pewnie
-Zadzwonię potem do nich
-Dawno się z nimi nie widzieliśmy
-To prawda - skrzywił się
-Wezmę zdjęcie usg, tą kopie
-Weź też płytkę z serduszkiem
-Wezmę, mam zgraną na drugą płytkę
-Jak w ogóle moja córka ?
-Chyba jeszcze śpi
-Korzystaj
-Jak ?
-Jak chcesz
-Idę po wodę i w między czasie się zastanowię
-Czekam z niecierpliwością
-Nie łudź się, że będzie to dotyczyło Ciebie
-O nie ! A miałem nadzieje na sex
-Zboczeniec - zawołałam wychodząc z sypialni
Zeszłam do kuchni do szklanki, nalałam sobie wody, a potem wróciłam do Mario.
-Wstawaj śpiochu
-A może poleżymy jeszcze ?
-Nie nie nie
-Jutro mam trening
-Wiem, dlatego rusz tyłek, bo wypada się ogarnąć
-Mimo wszystko Cię kocham
-Co za ulga - zaśmiałam się
-Czy pani się ze mnie śmieje ?
-Może troszeczkę
-Chodź tutaj do mnie - wyciągnął rękę w moją stronę
-Kochanie jest już po 11, więc musimy wstać - zbliżyłam się do niego i go pocałowałam
-W porządku - przyciągnął mnie do siebie
-Idę pod prysznic, a y zadzwoń do mamy
-Pójdę po Tobie
-Okej
Poszłam szybko do łazienki, wzięłam prysznic, ogarnęłam swoje długie włosy, a potem przemknęłam do garderoby. Ubrałam się w jeansy, czarny sweterek, który ładnie opinał się na moim brzuchu, a do tego założyłam białe Converse.
-Kochanie, którą mam założyć koszule ?
-A na którą masz ochotę ?
-Chyba na białą
-To niech będzie biała
-Okej dzięki - ubrał się szybko
-Dzwoniłeś do mamy ?
-Tak, powiedziała, że jak będziemy gotowi to mamy zadzwonić
-No to zadzwonimy z auta
-Fabiana nie ma, ale Felix będzie z dziewczyną
-Jakaś nowa czy ta co zawsze ?
-Nie wiem - wzruszył ramionami
-Ciekawa jestem
-W sumie to ja trochę też
-Trochę ?
-Tak - zaśmiał się
-Lecimy ?
-Pewnie
-Masz wszystko ?
-Tak
Założyłam buty w przedpokoju, zamknęłam drzwi, a potem razem z moim chłopakiem ruszyliśmy w stronę domu jego rodziców. Piłkarz zadzwonił do swojej mamy i poinformował ją o tym, że wyjechaliśmy z domu.
Dojechaliśmy szybko, bo trochę po ponad 20 minutach, drzwi otworzyła nam pani domu.
-Dzień dobry - uśmiechnęłam się
-Witajcie dzieci - rozpromieniła się
-Hej mamo - Mario pocałował ją w policzek
-Wchodźcie, zaraz odgrzeje obiad
-Jesteś sama ? - zdziwił się mój ukochany
-Tata zaraz wraca, a Felix jest na górze
-Chodźmy się przywitać - zaproponowałam
-Yhmm
Weszliśmy po schodkach na górę, już miałam zapukać jak szatyn z impetem otworzył drzwi i naszym oczom ukazał się jego brat w namiętnym pocałunku z jakąś brunetką.
-Przepraszamy - szybko wypchnęłam Mario i zamknęłam drzwi - mogliśmy zapukać
-Wiem - wybuchnął śmiechem
-Jaki wstyd - jęknęłam
-Nie przejmuj się - pocałował mnie w czoło
-Dzięki braciszku - usłyszeliśmy Felixa
-Powinniśmy zapukać - skrzywiłam się - nie gniewaj się
-Nie ważne - machnął ręką - chciałbym, żebyście kogoś poznali
-Cześć - bardzo atrakcyjna brunetka stanęła obok najmłodszego z braci Gotze
-To jest Lena - uśmiechnął się blondyn - a to mój brat Mario i jego dziewczyna Hana
-Miło Cię poznać - posłałam jej uśmiech
-Dzieci obiad ! - zawołała ich mama
Posłusznie zeszliśmy na dół i zasiedliśmy przy stole. Mój przyszły teść zdążył już wrócić, więc szybko się przygotowaliśmy, a potem pani Gotze podała nam obiad.
-Bardzo dobre - pochwaliłam
-Dziękuje Hano
-Lizuska - mój ukochany szepnął mi do ucha
-Wal się - powiedziałam równie cicho
-Trzy pokolenia przy jednym stole - uśmiechnęła się Sabine
-Dwa mamo - westchnął Felix
-Trzy - zaśmiała się - nie zapominaj o moim wnuku
-Wnuczce - poprawiłam ją tym samym zdradzając płeć dziecka
-To będzie dziewczynka ?
-Tak - odparł dumnie Mario
-Gratuluje
-Dziękujemy
-Na kiedy masz termin ? - spytała Lena
-3 czerwca
-To w sumie niedługo
-Oj tak, szybko zleci
-Macie już imię ?
-Mamy nawet 4 - zaśmiałam się
-Jakie ?
-Mia, Nicole, Lea albo Lily
-Mia albo Lea - powiedziała nastolatka
-Lena ma racje - poparli ją rodzice chłopaków
-To mamy mniej do wyboru - posłałam Mario uśmiech - co myślisz kochanie ?
-Mia - powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś pewien ?
-Tak
-W porządku - uśmiechnęłam się - dziękuje
-Ale jak będzie syn to chce, żeby nazywał się Oscar
-Dla Ciebie wszystko - zachichotałam
-Co wolicie na deser, ciasto czy lody ?
-Ciasto - stwierdziliśmy jednogłośnie
-To zaraz podaję
-Pomóc ? - zaproponowałam
-Poradzę sobie spokojnie
Poszliśmy na taras i każdy zajął najwygodniejsze dla siebie miejsce.
-Chodzicie razem do klasy ? - spytałam Felixa
-Nie, Lena chodzi do równoległej
-Rozumiem
-Jak się poznaliście z Mario ? - zapytała dziewczyna
-Przez wspólnych znajomych
-Od razu zaiskrzyło ?
-Może trochę, ale mieliśmy trudny start
-Wyjechałaś
-Tak, ale wróciłam jak się dowiedziałam o ciąży
-I żyli długo i szczęśliwie - uśmiechnęła się
-Mam nadzieje - ścisnęłam mocniej dłoń Gotze
-Hana kotku masz te zdjęcia ?
-Ach tak oczywiście - szybko wyjęłam je z torebki i podałam mu, a on dał je ojcu
-Mała wnuczka moja - uśmiechnął się
-Już się nie mogę jej doczekać - rozczuliła się jego żona
-Och ja też - westchnęłam
-Cholerny mundial - skrzywił się Mario
-Ej nie mów tak - spojrzałam mu w oczy - to dla Ciebie ogromna szansa, a my sobie tutaj damy radę
-Jednak wolałbym być przy narodzinach córki
-Będzie dobrze - wtuliłam się w niego, a on pocałował mnie w czoło
-Mogę zrobić Wam zdjęcie ? - zapytał młody
-Jasne - uśmiechnęłam się
Chłopak zrobił nam zdjęcie i każde z nas wrzuciło je na Facebook'a z innym podpisem
-Hano jak się czujesz ?
-Dobrze, tylko mała czasami szaleje
-Kopie ?
-I to jak - zaśmiałam się - czasem nawet przez pół godziny
-Chyba będzie piłkarką jak tata
-Na to wygląda - uśmiechnęłam się
-Nie przejmuj się skarbie, możesz być kim chcesz - Mario szepnął do mojego brzucha
-A kto ostatnio mówił, że będzie grała w piłkę ?
-Nie wiem - zrobił głupią minę i wszyscy się zaśmialiśmy
-Kocham Cię głupku
-Ja bardziej - pocałował mnie delikatnie
-Hana czy możemy sobie zatrzymać to zdjęcie ?
-Tak, mam drugie
-Dziękuje Ci bardzo
-Mam coś jeszcze - wyjęłam z torby płytę i jej podałam
-A co to ?
-Serduszko
-Serduszko mojej wnusi ? - uśmiechnęła się szeroko
-Tak
-Och bardzo Wam dziękuje - przytuliła nas
-To żaden problem
-Pójdę po laptopa i razem posłuchamy - Felix wstał z miejsca
-Leć synku
Po kilku minutach chłopak przyniósł sprzęt, odpalił go i wszyscy razem słuchaliśmy bicia serca Mi. Mama Mario się wzruszyła, a ja przez cały czas uśmiechałam się jak głupia. Po odsłuchaniu nagrania postanowiliśmy się zbierać, ale Jurgen nas powstrzymał. Okazała się, że gdzieś niedaleko był jakiś wypadek i są duże korki.
-Może zostańcie na noc ?
-Wrócimy potem na pewno będzie lepiej
-Uparci jesteście
-Oj tam

niedziela, 30 listopada 2014

ZAWIESZAM

Jest mi bardzo przykro, ale muszę zawiesić bloga, mam nadzieje, że nie zajmie to dużo czasu (góra do końca grudnia), a jak wrócę to rozdziały będą częściej.  Przyczyną nie jest ani brak czasu, ani weny, ani to, że mam dużo blogów i się nie wyrabiam ... po prostu chce, żeby wszystkie rozdziały były idealne i muszę nad nimi popracować, aby mieć zapas. Do tego mam 5 innych blogów (również zawieszam) i kilka z nich (3) chce zakończyć w pierwszych miesiącach nowego roku, więc muszę się do tego przygotować no i szykuje dla Was coś nowego :D 

WYBACZCIE ... 

DO ZOBACZENIA WKRÓTCE ! <3

piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 37.

~Evening~
[Hana]
Upiekłam ciasto marchewkowe, kupiliśmy wino i punktualnie byliśmy pod drzwiami Lewandowskich
-Hej - Ania mnie uściskała
-Cześć - uśmiechnęłam się
-Co tam masz ? - wskazała na talerz
-Upiekłam ciasto marchewkowe - wzruszyłam ramionami
-Och to cudownie
Przeszliśmy do jadalni, mój chłopa cały czas szedł za mną i trzymał mnie a rękę, a potem odsunął mi krzesło
-Dziękuje - posłałam mu uśmiech
Zjedliśmy pyszną kolacje, którą Ania przygotowała sama, a potem usiedliśmy w salonie. Cały czas żartowaliśmy, a w tle leciała muzyka
-Spytaliście o płeć ?
-Tak, dziewczynka
-Świetnie
-Zastanawialiście się nad imieniem ? - spytał Lewy
-Nie, jeszcze nie
-Mają dużo czasu
-Dokładnie - poparłam przyjaciółkę
-Jeżeli się zgodzicie to chcielibyśmy, żebyście zostali rodzicami chrzestnymi naszej córki
-Na prawe
-Yhmm
-Oczywiście, że się zgadzamy
-Dzięki
-Powiedz jak się czujesz
-Wyśmienicie - zaśmiałam się - tylko trochę za bardzo daje mu popalić
-Nie prawda - od razu zaprzeczył
-Prawda - jęknęłam
-Da radę, silny jest
-Nie mam wyjścia - objął mnie
-Jakie macie plany na jutro ?
-Ja nic nie planowałam
-Za to ja planowałem
-Tak ? A co ?
-Zobaczysz
-Mam nadzieje, że nie kolejny dom - zażartowałam
-Nie nie - puścił mi oczko
-Hana moja mama przyjeżdża za kilka dni i bardzo chciałaby się z Tobą spotkać
-Dawno jej nie widziałam - uśmiechnęłam się - będzie mi bardzo miło
-Nie mogła uwierzyć, że jesteś w ciąży
-Ja czasami też w to nie wierze
-Zatrzyma się u nas, ale pewnie nawiedzi Cię w domu
-Żaden problem, tylko uprzedź mnie wcześniej, żebym trochę posprzątała
-Ja Ci pomogę - Gotze pogładził mnie po plecach
-W czym ?
-W sprzątaniu
-Tak jak ostatnio ? - wybuchłam śmiechem
-To była jednorazowa sytuacja
-Co zrobił ? - Lewandowska zmrużyła oczy
-Innym razem Ci opowiem
-Nie musisz mówić - prychnął ojciec mojego dziecka
-Nie denerwuj się - pocałowałam go
-Skoro tak ładnie prosisz
-Przyznaj się Mario kiedy jej się wreszcie oświadczysz - zaśmiał się Robert, a ja się zarumieniłam
-Wszystko w swoim czasie - powiedział tajemniczo
-Kiedy trener poda oficjalną listę powołanych na Mundial ? - zmieniłam temat, chociaż znałam odpowiedź na to pytanie
-Po zgrupowaniu - spojrzał na mnie podejrzliwie
-Pojedziesz - położyłam mu dłoń na kolanie
-Mam nadzieje, ale masz akurat termin
-Nic mi nie będzie
-Kiedy masz termin ? - uśmiechnęła się Healthy
-W moje urodziny - piłkarz wyszczerzył zęby
-To byłoby coś
-Nie urodzę w jego urodziny - zaśmiałam się
-Bardzo bym się cieszył
-Wiem, ale i tak Cię nie będzie
-Zostajesz w Dortmundzie ? - zapytała Ania
-Tak, może potem pojadę do Brazylii
-Moja mama się nią zajmie
-Spokojnie, dam sobie radę
-A Wy jakie macie plany ?
-Lecimy do Stanów
-Zazdroszczę - uśmiechnęłam się
-Kiedyś Cię tam zabiorę - mój ukochany szepnął mi do ucha
-Mam nadzieje - szturchnełam go
-Nie szepcze się w towarzystwie
-Oj tam - machnęłam ręką
-Śpi moja córka ?
-Kopie - zaśmiałam się
-Tak ? - położył rękę na moim brzuchu - faktycznie czuje
-Od pół godziny tak robi
-Będzie mała piłkarka
-No raczej
-Mogę ? - moja przyjaciółka się do mnie przesunęła
-Jasne
-Och rzeczywiście kopie - uśmiechnęła się promiennie
-Widzisz Mario nic jej nie jest
-Nie zaczynaj
-To chyba dobrze, że nic jej nie jest i kopie
-Ale mogło - zmrużył oczy - nie zaczynaj na prawdę
-Ok - westchnęłam
-To co ciasto i herbata ? - zaproponował Robert
-Yhmm - podniosłam się z miejsca - pomogę Ci
-To chodź
Razem z mężem mojej przyjaciółki poszliśmy do kuchni. Przygotowaliśmy talerzyki, ja pokroiłam ciasto i ułożyłam je na dużym talerzu, a piłkarz zrobił herbatę. Dla siebie i Mario zwykłą czarną, a dla mnie i Ani zieloną. Wszystko zanieśliśmy do salonu, gdzie nasi partnerzy prowadzili żywą dyskusje
-O czym tak plotkujecie ?
-O niczym istotnym
-Z pewnością - mruknęłam, a potem się zaśmiałam
Usiadłam obok szatyna i przytuliłam się do niego. On delikatnie mnie objął i nałożył sobie kawałek ciasta na talerzyk
-Chcesz ?
-Chce - chłopak mnie karmił, a ja się śmiałam
-Oplujesz się zaraz - sprzepnąl mi okruszek z brody
-Nie moja wina, że to jest takie zabawne
-Ale czy ja coś mówię ?
~Next Day~
Wczoraj dość późno wróciliśmy od naszych przyjaciół. Ja byłam zmęczona, więc Mario postanowił się zebrać. No, ale oczywiście zamiast dać mi pospać to obudził mnie o 9
-Muszę wstawać ?
-Zabieram Cię gdzieś
-Nie możemy potem ?
-Nie
-No dobrze niech będzie - powoli się podniosłam
-Tylko się pośpiesz
-Dobrze - westchnęłam
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, wysuszyłam blond włosy i zrobiłam perfekcyjny makijaż. W garderobie założyłam bieliznę, a potem czarne spodnie, beżową koszule z rękawem 3/4 i botki na obcasie. Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzecy i zeszłam na dół. Mario zrobił dla mnie śniadanie, więc na prawdę bardzo szybko je zjadłam, bo byłam ciekawa co on znowu wymyślił
-Dobra możemy jechać - westchnęłam
-To jedzmy
Wyszliśmy z domu, który ja zamknęłam i wsiedliśmy do auta mojego ukochanego. Po jakiś trzydziestu minutach byliśmy na miejscu, a dokładnie w galerii. Serio wstałam tak wcześnie, żeby przyjechać do galerii ?
-Po co tu przyjechaliśmy ?
-Marudziłaś, że mamy mało czasu
-Myślałam, że to olałeś
-Żartujesz ? Jak możesz tak mówić Hana
-Przepraszam - cmoknęłam go przelotnie w usta
Weszliśmy do środka, oczywiście Gotze robił spore zamieszanie, ale udało nam się to jakoś załagodzić. Wchodziliśmy do każdego sklepu dla dzieci, wybieraliśmy wspólnie ubranka, dodatki, pościł, kocyki, czapeczki i wszystko inne. Uzbierało się tego na prawdę bardzo dużo, obydwoje nosiliśmy torby z rożnych sklepów. Na koniec włożyliśmy wszystko do bagażnika, a potem pojechaliśmy szybko na coś do jedzenia
-Wracamy już do domu ?
-Nie, jedziemy jeszcze w jedno miejsce
-Jakie ?
-Odebrać moje nowe auto
-Nowe co ? - zdziwiłam się - myślałam, że jednak odpuścisz
-Ja nigdy nie odpuszczam
Podjechaliśmy pod salon Audi, chłopak zaparkował na jednym z miejsc parkingowych i weszliśmy do środka. Mario dopełnił jakieś formalności i dostał kluczyki do nowego Audi Q7
-Wrócisz Mercedesem ? - podał mi kluczyki
-Tak
-To okej
-Widzimy się w domu ?
-Tak - uśmiechnął się - jakby co to jest ustawiona nawigacja
-Spokojnie poradzę sobie
Wsiadłam do sportowego Mercedesa i odjechałam. Doskonale pamiętałam drogę do domu i dojechałam pierwsza. Wjechałam samochodem do garażu, a potem od razu weszłam do domu. Buty i torebkę zostawiłam w przedpokoju, poszłam do kuchni, wzięłam sobie szklankę wody, a potem usiadłam na kanapie. W telewizji nie było nic ciekawego, a na kanale sportowym były tylko jakieś newsy.
-Jestem
-Okej
-Jak Ci się podoba ?
-Co ?
-Samochód
-Auto jak auto - zaśmiałam się, ale widząc jego minę dodałam - jest bardzo ładne
-Wiem, że nie musi Ci się podobać
-Podoba mi się - pocałowałam go - tak jak Ty
-Dobrze wiedzieć
-Mario chciałabym, żebyś widział, że nie musi się nic zmieniać. Jest dobrze tak jak jest
-O czym mówisz ?
-O tych oświadczynach
-Kochanie zostaw to w całości mnie
-Taki miałam plan
-Mam nadzieje - zaśmiał się
-Dziękuje za dzisiejsze zakupy i w ogóle
-Ależ nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie
-Uważasz, że jestem gruba ?
-Nie
-Kłamiesz
-Hana - jęknął - faktycznie trochę przytyłaś, ale to dlatego, że jesteś w ciąży
-Czyli jednak jestem gruba ?
-Koniec tematu - wpił się w moje usta i ułożył mnie wygodnie na kanapie
-Umówiliśmy się z Felixem
-To dopiero później - rozpiął moje spodnie
-Za godzinę
-Spóźni się
-A jak nie ?
-Później ?
-Yhmm
-Ok - podniósł się
-Tylko bez fochów
-Nie ośmieliłbym się
-Wiesz na co mam ochotę ?
-Na film ?
-Na lody - zaśmiałam się - chcesz ?
-Nie - skrzywił się
-No to nie
Poszłam szybko do kuchni i wyjęłam z zamrażarki sorbet o smaku mango. Z szuflady wyjęłam łyżkę, a potem znowu usiadłam obok piłkarza na kanapie.
-Dobre ?
-Najlepsze, może jednak ?
-Nie dzięki
-Wczoraj było bardzo miło
-Też tak uważam
-Lubie Anie i Lewego, ale dawno nie widzieliśmy się z Marco
-Widuje go na treningach - wzruszył ramionami
-Wiesz o co mi chodzi - dźgnęłam go palcem
-Możemy go zaprosić
-To ja nie dzisiaj, zamierzam się wyspać
-Marzenie ściętej głowy - zażartował
-O nie nie nie. Ja dzisiaj kładę się wcześniej i jutro proszę mnie nie budzić z samego rana
-Jesteś pewna ?
-Z całą pewnością. Pamiętaj, że potrafię być groźna
-Pamiętam pamiętam - kucnął przede mną i przyłożył usta do mojego brzucha - już się nie moge doczekać, aż się urodzisz
-Ja też - wplotłam palce w jego włosy
-Nie jest tak źle jak myślałem
-To znaczy ?
-No wiesz - usiadł obok mnie - myślałem, że Twoja ciąża będzie się strasznie dłużyła, że nie dam rady i takie tam
-Masz mnie czasami dość ?
-Nigdy - pocałował mnie w dłoń - jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało
-Kocham Cię - przytuliłam się do niego, a on pocałował mnie w głowę
-Ja Ciebie też
-Nigdy nie chce Cię stracić
-Nie stracisz
-No, ale mogę zrobić coś strasznie głupiego i wtedy mnie zostawisz
-Po pierwsze ufam Ci i nie pozwolę zrobić Ci nic głupiego, a po drugie nigdy, ale to nigdy Ci nie zostawię
-Och - westchnęłam zadowolona - to bardzo dobrze
-Zgadzam się - pocałował mnie w czoło - jesteś moim ideałem
-Nie ma ideałów
-Nie zgadzam się
-Nie musisz
-Ty musisz
-Ja ?
-Musisz się zgodzić z tym, że jesteś moim ideałem
-Zgadzam się - dałam mu pstryczka w nos - ale tylko trochę

piątek, 31 października 2014

Rozdział 36.

[Hana]
Dzisiejszy dzień był na prawdę dobry. Zadowolona wjechałam na naszą posesje, na podjeździe stał już samochód Mario, więc uśmiechnęłam się sama do siebie. Wysiadłam z auta, zabrałam torebkę i otworzyłam drzwi. Szybko poszłam do kuchni, żeby się czegoś napić. W domu panował lekki bałagan co mnie zdziwiło, ale może Mario czegoś szukał. Chciałam mu zrobić niespodziankę, więc po cichu weszłam do naszej sypialni. Zamarłem. Poczułam jak krew odpływa mi z twarzy i robi mi się stało. W naszej sypialni, na podłodze leżał mój chłopak, zakrwawiony, czy on w ogóle żyje ?
-Mario - ukucnęłam przy nim
Wyjęłam telefon z kieszeni i trzęsącymi dłońmi wykręciłam numer na pogotowie. Podałam im adres i opisałam sytuacje, mieli być za kilka minut. Klęczałam tak przy nim i trzymałam jego chłodną dłoń, a po moich policzkach płynęły łzy
-Nie możesz umrzeć, potrzebuje Cię. Słyszysz ? Mario ja tak strasznie Cię potrzebuje, my Cię potrzebujemy
Po kilkunastu minutach przyjechało pogotowie i go zabrało nic mi nie mówiąc. Udało mi się tylko dowiedzieć do którego szpitala go wiozą, więc wybiegłam z domu i wsiadłam do swojego białego BMW. Najszybciej jak się dało jechałam do szpitala
-Przed chwilą przywieźli tu mojego narzeczonego
-Pan Gotze ?
-Tak
-Jest na salo operacyjnej, czwarte piętro
-Dziękuje
Mimo swojego stanu pobiegłam tam szybko i usiadłam na krzesełku. Mijały kolejne sekuny, minuty, ale nikt nie wychodził i nie chcieli mi nic powiedzieć. Nie wiem która była godzina, jak lekarz wreszcie wyszedł
-Co z nim ?
-Zaraz będziemy go wybudzać, na razie wszystko jest pod kontrolą
-Moge go zobaczyć ?
-Tylko przez chwile
-Dziękuje
-Zaprowadzę panią
Podeszliśmy pod OIOM, akurat go wybudzili, więc po jakimś czasie mogłam wreszcie wejść. Podeszłam do niego i złapałam go za rękę, a on spojrzał na mnie wyczerpany
-Mario - chlipałam
-Cześć
-Co się stało ?
-Ktoś się włamał i go nakryłem
-Dostałeś nożem ?
-Tak - powiedział cicho
-Wszystko będzie dobrze, obiecuje
-Wiem - jego głos był słaby
-Tak się bałam
-Jesteś zmęczona, odpocznij
-Nic mi nie jest, Ty jesteś najważniejszy
-Hana mi nic nie będzie, zjedz coś chociaż
-Dobrze
-Musi już pani iść - zaczepiła mnie pielęgniarka
-W porządku - blado się uśmiechnęłam - niedługo się zobaczmy
-Kocham Cię - zamknął oczy
Wyszłam na korytarz i usiadłam na krzesełku. Byłam zmęczona, zdenerwowana, przerażona. Mogłam go stracić, ta myśl jest straszna.
Poszłam do bufetu i wzięłam sobie jakiegoś pączka. Może powinnam zjeść coś na ciepło, ale nie. Teraz chce jak najszybciej do niego wrócić. Powoli człapałam w stronę OIOM-u. Może powinnam kogoś zawiadomić ? Sama już do końca nie wiem. Spojrzałam za szybę, ale nie było tam Mario. Zaczepiłam pierwszą lepszą pielęgniarkę, a ona poszła zawołać lekarza
-Gdzie go przewieźliście ?
-Bardzo mi przykro. Obrażenia były zbyt poważne
-To nie możliwe
-Robiliśmy wszystko co w naszej mocy
-NIEE ! - zaczęłam głośno krzyczeć - NIEE !
Szpital powoli znikał, a ja znowu byłam w łożku. W sypialni. Światło było zapalone, a Mario siedział obok mnie
-Już nie płacz, to tylko zły sen
-Mario - przytuliłam go mocno
-Tak to ja
-Śniło mi się, że ... że ... nie żyjesz. Umarłeś i zostawiłeś mnie
-Jestem tutaj - objął mnie - jestem i nigdzie się nie wybieram. Spokojnie
-Nie odchodź
-Nie odchodzę - pocałował mnie w czoło - spróbuj zasnąć
-Będziesz tu cały czas ?
-Oczywiście
-A która jest godzina ?
-Dopiero po 3. Śpij
-Yhmm - zamknęłam oczy i starałam się zasnąć
Mario cały czas trzymał mnie w ramionach i pilnował, żeby nic mi się nie stało. Na szczęście nie miałam już żadnych koszmarów, tylko jakieś przyjemne sny. Obudziłam się jak mój chłopak wstawał akurat z łóżka
-Gdzie idziesz ?
-Zrobię śniadanie, ale śpij jeszcze
-Już nie zasnę - przetarłam oczy
-Za 20 minut na dole - pocałował mnie
-Dobrze - uśmiechnęłam się promiennie
Wstałam z łóżka, wzięłam szybki prysznic, bo nie musiałam myć włosów. Ubrałam się w luźną, szarą sukienkę z czarnym wzorem, na to założyłam czarny sweterek i balerinki w tym samym kolorze, ale one były gdzieś w przedpokoju. Mój makijaż ograniczył się do pomalowania rzęs.
-Hana !
-Już już ! Minutka
-Okej
Szybko dokończyłam i poszłam na dół. Usiadłam przy stole, a Mario postawił przede mną jajecznice i herbatę
-Dziękuje
-Drobiazg
-Za ile masz trening ?
-Zaczyna mi się za godzinę, więc za jakiś czas wychodzę
-Zdążysz na 13
-Pewnie, a widzimy się w domu czy w klinice ?
-Obojętnie mi - uśmiechnęłam się
-To przyjadę do domu, bez sensu jeździć dwoma samochodami
-Okej, to o której będziesz ?
-Mogę być jakoś po 12
-Tylko, żebyśmy się nie spóźnili
-Spokojnie
-Zadzwoń jak będziesz dojeżdzał to się ogarnę
-A co zamierzasz robić do tego czasu ?
-Coś wymyślę
-Masz na siebie uważać
-Wiem przecież
-Wczoraj też wiedziałaś
-To był wypadek
-Nie chce, żeby Wam się coś stało
-Wiem - przytuliłam go - i nic nam nie będzie
-Ciesze się, że dzisiaj poznamy płeć
-Ja też
-Trzeba będzie wybrać imię
-Jest jeszcze tyle rzeczy do załatwienia
-Tak ?
-Mamy wózek, mamy pokoik i wszystko super, ale trzeba kupić ubranka i inne duperele
-Kochanie mamy jeszcze na prawdę dużo czasu
-Tak się tylko mówi, a te ostatnie miesiące minęły bardzo szybko
-Pomyślimy jeszcze
-A jak urodzę przed terminem ?
-Hana - zaśmiał się - już nie wymyślaj
-No bo Ty to olewasz
-Jeżeli tak bardzo chcesz to możemy jechać nawet dzisiaj na zakupy
-Ale to nie o to chodzi - jęknęłam
-Kochanie ja się jeszcze muszę ogarnąć, ale na pewno o tym pogadamy - pocałował mnie w czoło
-Dobra to idź
Zaśmiał się cicho i powędrował na górę. Ja siedziałam jeszcze chwile, aż w końcu wstałam i posprzątam. Nie chciało mi się nic robić, ale z drugiej strony siedzenie w domu jest bez sensu i tyle. Już się nie moge doczekać, aż wreszcie urodzę, bo w ciąży jestem nie do wytrzymania.
-Kochanie poradzisz sobie ?
-Pewnie, że tak
-Widzimy się niedługo
-Do zobaczenia - pocałowałam go
-Wiele bym oddał, żeby z Tobą zostać
-Wiem wiem, ale leć już
-Pa !
Wpadłam na świetny pomysł zrobienia czekoladowych muffinek. Tylko musiałam podjechać na zakupy, bo na pewno nie miałam jakiś składników. Wysłałam do Lewandowskiej wiadomość, ale spodziewałam się jaka będzie odpowiedź
"Robisz ze mną czekoladowe muffinki ?"
"Ja i czekoladowe muffinki ? Dobre sobie"
"Nie musisz ich jeść"
"To o której mam być ?"
"Muszę pojechać jeszcze po zakupy, więc dam Ci znać"
"A Ty nie masz przypadkiem dzisiaj wizyty ?"
"Mam"
"To może wpadniecie do nas na kolacje ?"
'Brzmi super, byłoby nam bardzo miło"
"Dziękuje, to nie wpadam do Ciebie"
"Poradzę sobie :* o której mamy być ?"
"Zapraszam o 19:30"
"Będziemy na pewno <3 do zobaczenia"
"Do zobaczenia"
Schowałam iPhone i zabrałam torebkę. Dość szybko dojechałam do sklepu, a wszystkie potrzebne rzeczy włożyłam do koszyka. Przy kasach nie było kolejki, więc równie szybko wróciłam do domu. Tak bardzo się rozkręciłam, że zrobiłam ponad dwadzieścia muffinek. Problem w tym, że my we dwójkę tego nie zjemy, a przecież do Ani też tego nie wezmę. No cóż trudno.
Wbrew pozorom zajęło mi to trochę czasu, więc jak wykładałam je już na talerz to była prawie 12. Trochę ogarnęłam kuchnie, a potem siebie, przebrałam się w szorty, luźną koszulkę i szpilki
-Jestem !
-Już idę
-Zrobiłaś muffinki - wszedł uśmiechnięty do kuchni
-Yhmm
-Mogę ?
-Potem - puściłam mu oczko - wieczorem jesteśmy zaproszeni do Lewandowskich
-Super, na którą ?
-19:30
-To zdążymy
-Dobra jedźmy do tego lekarza
-Masz racje. Mogłaś założyć inne buty
-Oj Mario przecież nic mi nie będzie
-To jest niebezpieczne
-Wiem, ale nie pierwszy raz jestem w szpilkach
-W porządku
Wzięłam swoje rzeczy, a potem razem wyszliśmy. Wsiedliśmy do jego auta, a po chwili jechaliśmy już do kliniki
-Chyba kupie drugie auto
-Czemu ?
-To jest zbyt sportowe
-Oj tam
-Może drugie BMW albo Audi
-Faceci i ich zabawki
-Wy macie te wszystkie swoje cichy, a my mamy samochody
-No dobrze dobrze
-Mamy też cudowne kobiety - położył mi dłoń na udzie
-Podlizujesz się
-Tylko troszeczkę
-Wiesz, że nie musisz się podlizywać
-Czasami mam na to ochotę
-Chyba, że tak
Udało nam się dojechać na czas i o 13 weszliśmy do gabinetu pani doktor
-Dzień dobry
-Dzień dobry
-Jak się czujesz Hana ?
-Dobrze dziękuje
-To zrobię Ci usg, bo inne badania robiłam wczoraj
-W porządku
-Chcielibyśmy jednak poznać płeć - uśmiechnął się Mario
-Oczywiście, nie ma sprawy
-Super - ucieszyłam się
-Zapraszam
-Dziękuje
Położyłam się, podwinęłam koszulkę, a pani doktor nałożyła mi na brzuch zimny płyn. Chwile patrzyła w ekran, a mój chłopak w tym czasie usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę
-Jesteście pewni ?
-Tak - powiedzieliśmy wspólnie
-Córka - uśmiechnęła się
-Dziewczynka - wzruszyłam się
-Gratuluje
-Dziękujemy - powiedział Gotze i pocałował mnie w czoło
-Wydrukuje Wam zdjęcie - wstała i podała mi ręcznik papierowy - wytrzyj się
-Yhmm - posłuchałam jej i piłkarz pomógł mi wstać. Usiedliśmy naprzeciwko niej przy biurku, a ona coś wpisywała w moją kartę
-Hana masz na siebie uważać, a na następną wizytę zapraszam za trzy tygodnie
-Dobrze - wzięłam od niej zdjęcie
-Do zobaczenia
-Do widzenia
Wyszliśmy z gabinetu, a potem z budynku
-Cieszysz się ?
-Oczywiście, że się cieszę - objął mnie
-Mała księżniczka, co ? - zaśmiałam się
-Dokładnie - pocałował mnie
-Co za publiczne okazywanie uczuć
-Oj tam
-Jedzmy do domu - pociągnęłam go za rękę
-Zmęczona ?
-Nie tam, ale głodna
-To może jakiś obiad ?
-O tak - uśmiechnęłam się promiennie
Pojechaliśmy na obiad do jakieś kameralnej restauracji i usiedliśmy z brzegu, żeby mieć spokój. Zjedliśmy pyszny obiad, ale deser już odpuściliśmy, bo mamy jeszcze tak dużo muffinek w domu.
-Może kupimy jakieś wino Robertowi i Ani ?
-Możemy, ale czerwone
-Okej
-W sumie mogłabym zrobić ciasto marchewkowe
-Co Cię tak naszło na pieczenie ?
-Nie wiem, tak wyszło
-Lepiej dla mnie - puścił mi oczko
-No raczej

piątek, 10 października 2014

Rozdział 35.

~Next Day~
[Hana]
Wstałam z łóżka akurat jak Mario szedł pod prysznic. Założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Wyjęłam z lodówki dżem, ser biały, ser żółty i masło. Chciałam zrobić nam tosty, ale nie za bardzo się mogłam ogarnąć w tej kuchni. Zaglądałam do każdej szafki, aż w końcu znalazłam toster, z innej szafki wyjęłam talerze, a z kolejnej szklanki. Nalałam do dzbanka sok pomarańczowy, postawiłam go na stole i zabrałam się za tosty. Zrobiłam ich ciut za dużo, ale trudno najwyżej zostanie na później.
-Mario śniadanie !
-Za chwilkę
-Chodź szybko, bo wystygnie
-Ok
Za chwile siedział już obok mnie przy stole w jadalni
-Masz jakieś plany na dziś
-Nie - pokręciłam przecząco głową - a Ty ?
-Marco nas do siebie zaprosił, ale jak chcesz to mogę wrócić prosto do domu
-Nie gadaj głupot. Poradzę sobie
-Jakby co to dzwoń
-Wiem wiem - zaśmiałam się - Mario ja nie jestem chora, tylko jestem w ciąży
-No tak, ale się martwię
-Możemy się umówić, że będziesz się martwił pod koniec maja ? - ukucnęłam obok niego
-Chodź tu - pomógł mi wstać i posadził mnie na swoich kolanach - cały czas będę się martwił
-Tylko nie zaniedbuj swoich przyjaciół
-Dobrze, ale Ty też musisz mi coś obiecać
-Co tylko chcesz - uśmiechnęłam się
-Uważaj na siebie, a jakby coś się działo to od razu mi powiesz
-W porządku. Obiecuje
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też - pocałowałam go - a teraz się ogarnij, bo niedługo masz trening
-Wrócę jakoś szybko - delikatnie zsunął mnie ze swoich kolan i wstał
-Baw się dobrze
Jak tylko chłopak wyszedł z jadalni to ja zabrałam się za sprzątanie po śniadaniu. Mój dzidziuś już od kilku tygodni "szaleje" w moim brzuchu. Na początku były to delikatne ruchy, ale z każdym dniem czuje to wszystko coraz bardziej. I jak pomyśle, że już niedługo ten maluszek będzie z nami. Już się nie mogę doczekać.
-Kotku ja lecę - objął mnie od tyłu - będę wieczorem
-Nie ma sprawy
-Jakby ...
-Tak wiem - zachichotałam - jakby co to mam dzwonić
-To nie jest zabawne
-Przepraszam - pocałowałam go - do zobaczenia
-Paa - pogłaskał mnie po brzuchu
-Powodzenia
-Nie dziękuje - wyszedł z domu. Wyjrzałam przez okno i widziałam jak szatyn wyjeżdża swoim czarnym Mercedesem z posesji. Uśmiechnęłam się pod nosem i w końcu odeszłam od okna. Pokochałam ten dom, jest idealny, ale jestem tu od wczoraj i wszystko jest takie nowe. Nie mogę się przyzwyczaić do tego co mnie otacza. Chociaż mam nadzieje, że to się wkrótce zmieni.
Postanowiłam się ubrać, bo może gdzieś wyjdę. W naszej nowej, pięknej łazience wzięłam prysznic, wysuszyłam blond włosy i związałam je w kłosa, którego puściłam tak, aby opadał na moje prawe ramie. W garderobie znalazłam czarne spodnie, biały top i jeansową koszule. Założyłam to, wzięłam też czarne botki na płaskim obcasie i wybrałam do tego torebkę od Michaela Korsa w kolorze butów. W łazience przed lustrem zrobiłam sobie ciemne kreski eyelinerem, pomalowałam rzęsy tuszem, a na usta nałożyłam szminkę w kolorze pudrowego różu.
Wymyśliłam sobie, że dzisiaj przejdę się po sklepach w centrum i poszukam jakiś ciekawych rzeczy dla dziecka. Nie chciałam tego robić sama, ale nie chce też w kółko wyciągać Ani, a Mario umówił się z chłopakami. No cóżbędę musiała sobie jakoś poradzić. Wrzuciłam do torebki jakieś ważne rzeczy, z szafki przy drzwiach wejściowych wyjęłam swój komplet kluczy od domu i kluczyki od mojego nowego auta. Zamknęłam za sobą drzwi, wsiadłam do samochodu i wyjechałam z posesji. Tym samochodem jechało mi się na prawde cudownie, zawsze o takim marzyłam. Zaparkowałam przed jednym ze sklepów, wzięłam torebkę i weszłam do sklepu. Oglądałam po kolei ubranka, zabawki, pluszaki, kocyki, pościel. Tego jest tak dużo, połapać się nie można, a co dopiero się na coś zdecydować. Oglądałam akurat śpioszki, gdy usłyszałam dźwięk nadchodzącego sms. Wyjęłam białego iPhona z torby, odblokowałam go i weszłam w wiadomości. Najnowsza była od Ani
"Jesteś w domu ?"
"Nie, w sklepie"
"Którym ?"
"Kinderparadies"
"To może spotkamy się tam za 20 minut ?"
"Nie musisz"
"Czekaj tam na mnie"
"Jedź taksówką ! Ja jestem autem"
"Ok :)"
Schowałam telefon i wróciłam do oglądania rożnych rzeczy. Do koszyka wrzuciłam kilka pluszaków, kocyków w różnych kolorach, jakieś smoczki, butelki i pieluchy tetrowe. Odwróciłam się w strone drzwi i zobaczyłam jak Lewandowska wchodzi do środka, posłałam jej uśmiech, a ona podeszła do mnie
-Oddawaj ten koszyk - zaśmiała się - nie powinnaś dźwigać
-No nie mogę. Drugi Mario Gotze - powiedziałam oddając jej koszyk
-Ha ha ha - skrzywiła się
-Dziękuje, że przyjechałaś
-Nudzi mi się samej w domu. Dodałam post na bloga, zrobiłam trening, ale jakoś wszystko za szybko
-Biedna moja
-Chcesz coś jeszcze stąd ?
-Chyba nie, ale muszę rozejrzeć się za jakimś wózkiem
-To może już w innym sklepie ?
-Masz racje - podeszłam do kasy, pani spakowała moje rzeczy do reklamówek, a ja podałam jej kartę. Potem Ania zabrała rzeczy, żebym nie dźwigała i wyszłyśmy ze sklepu. Dziewczyna włożyła zakupy do mojego bagażnik i wsiadła na miejsce pasażera.
-Postarał się Mario z tym autem
-Postarał się z domem
-Wiem wiem
-Jak mogłaś mi nic nie powiedzieć ? - udawałam oburzenie
-To była niespodzianka
-A ja głupia się niczego nie domyśliłam
-No podobno byłaś podejrzliwa
-Tak, ale nie pomyślałam, że kupił dom
-Na szczęście
-Na prawdę mu zależy
-Wątpiłaś w to ?
-Czasami
-Nie powinnaś
-Tak wiem
-Co my mamy z Tobą zrobić ?
-Przestańcie tak na mnie chuchać i dmuchać !
-Jesteś w ciąży
-Tak właśnie ! Nie jestem obłożnie chora
-Tyle to wiemy
-Wysiadka - zaparkowałam BMW przed kolejnym sklepem
-Mogę Ci zadać pytanie ?
-Pewnie
-Czemu płacisz swoją kartą
-Bo mam na niej pieniądze
-W porządku, tak tylko pytam
-Ty też nie płacisz w kółko kartą Roberta
-Bo nie mam do niej dostępu
-Jakbyś poprosiła to byś miała
-Pewnie tak
-Wózki - jęknęłam - dużo wózków
-No to czeka nas trudny wybór
Stałyśmy w dziale z wózkami, których była cała masa. Różne modele, kolory, wzory. Niby wszystko super, ale to jakiś koszmar. Nie mam pojęcia ile tak oglądałyśmy, chodziliśmy, poróżniłyśmy. Idealny, nie za drogi, ale bezpieczny, ładny, wygodny i tak dalej wybrałyśmy po prawie dwóch godzinach. Zapłaciłam, a w tym czasie jeden z pracowników zaniósł mi nowy, zapakowany model do samochodu.
-Dziękuje bardzo, do widzenia - powiedziałam wychodząc
-Do widzenia
Opuściłam sklep i podeszłam do karateczka, która czekała przed sklepem
-Może jakiś lunch ?
-Super pomysł, tu niedaleko jest fajna restauracja
-To przejdźmy się tam
-Jasne
Dotarłyśmy na miejsce po mniej więcej kwadransie, złożyłyśmy zamówienie i zajęłyśmy stolik
-Zadowolona z zakupów ?
-Nawet bardzo
-To dobrze
-Sama bym chyba nie dała rady
-Ty byś nie dała rady ? No błagam - przewróciła oczami
-Za dobrze o mnie myślisz
-Yhmm
-Koniec o mnie, w kółko gadamy o mnie
-Bo u mnie wszystko jest po staremu
-Tak albo ja się dowiem ostatnia
-Tym razem dowiesz się pierwsza
-Trzymam Cię za słowo
-Niech Ci będzie
Zjadłyśmy coś pysznego, chwile jeszcze powiedziałyśmy, pogadałyśmy i wyszłyśmy. Powoli szłyśmy w stronę mojego samochodu strasznie się śmiejąc
-Hana ! - usłyszałam przerażony głos Ani, a sekundę później leżałam już na ziemi
-Przepraszam ! Nic pani nie jest ? - zapytał mnie chłopak, który mnie przewrócił i pomógł mi wstać
-Nie, chyba nie - uśmiechnęłam się
-Jeszcze raz przepraszam - odszedł
-Zabieram Cię do szpitala - Ania pociągnęła mnie za rękę do samochodu, ale tym razem sama prowadziła
-Nic mi nie jest
-Uwierzę jak zobaczy Cię lekarz
-Proszę, nie mów nic Mario
-Żartujesz ?
-Aniu sama mu powiem, ale na razie chce mieć pewność, że nic mi nie jest
-Dobrze, ale jakby co to do niego dzwonię
-Ok, zgadzam się
W szpitalu od razu trafiłam do swojej lekarki. Obejrzała mnie dokładnie, zrobiła kilka badań, usg i okazało się, że jest dobrze
-Hana z dzieckiem jest w porządku, z Tobą tak samo, ale jak tylko wrócisz do domu to się połóż. Odpocznij, to nie są żarty
-Oczywiście, obiecuje
-Jutro widzimy się na wizycie kontrolnej, jeszcze raz wszystko sprawdzę dla pewności
-Dziękuje
-Uważaj na siebie
-Na pewno - uśmiechnęłam się
-Masz tu wszystkie wyniki - podała mi dużą kopertę
-Dziękuje, do jutra
-Do zobaczenia
Ania odwiozła mnie do domu, a potem pojechała do siebie. Zdjęłam buty w przedpokoju, zostawiłam tam też torebkę i wyniki, a potem poszłam prosto na górę. Zdjęłam koszule, a spodnie zmieniłam w wygodne dresy. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się po jakimś czasie, ale nie byłam już sama. Na krześle obok łóżka siedział Mario
-Hej - uśmiechnęłam się
-Cześć - powiedział cicho
-Jak było ?
-Dobrze - spojrzał na mnie i pokazał mi kopertę z wynikami moich badań - co to jest ?
-Wyniki
-Nie mówiłaś mi o badaniach
-Bo o nich nie myślałam
-Co się stało ?
-Byłam z Anią na mieście i jakiś gość na mnie wpadł
-Miałaś dzwonić jakby coś się działo - spojrzał na mnie z pretensją
-Nie chciałam Cię martwić
-Obiecałaś
-Wiem, ale nic mi nie jest
-Ok
-Mario przepraszam - usiadłam mu na kolanach - jutro mam wizytę i pani doktor potwierdzi nam czy wszystko jest dobrze
-Cieszę się
-Nie gniewaj się
-Nie gniewam się - objął mnie i pocałował w czoło - po prostu się martwiłem
-Wypakujesz rzeczy z mojego bagażnika ?
-Pewnie, a dźwigałaś je ?
-Wózek zapakował mi jeden z pracowników, a resztę Ania
-To dobrze
-Wszystko jest w porządku, nie martw się już
-Postaram się
-I za to Cię kocham - pocałowałam go
-Ja też Cię kocham